WYPAD Z PSAMI NA BARANIĄ GÓRĘ

WYPRAWA NA BARANIĄ GÓRĘ

Jako dziecko spędziłam na górskich szlakach wiele dni i mam do nich ogromny sentyment. Mając zaledwie dwa lata już zdobyłam na swoich malutkich nóżkach Szyndzielnię. Moi rodzice zabierali mnie i mojego brata na wiele górskich szczytów i to dzięki nim tak bardzo pokochałam góry. Kiedy pojawiła się u nas maltanka Nela nie zrezygnowaliśmy z górskich wypadów, zabieramy ją na każdy szczyt, gdzie tylko nie ma takiego zakazu. Zdobyła już z nami Czantorię, Biały Krzyż, Skrzyczne, Malinowską Skałę, Szyndzielnię oraz Klimczok. Mimo niewielkiego wzrostu zawsze dzielnie spacerowała na czterech łapkach – ona po prostu uwielbia takie wędrówki! 🙂 Wczoraj przyszedł czas na zdobycie Baraniej Góry, jednak tym razem w powiększonym stadzie, bo również z naszym drugim psem Kiarą. 🙂 Kiara wczoraj miała swój górski debiut, która podobnie jak Nela kocha spacerować. Wczorajsza pogoda również była łaskawa. 15 stopni Celsjusza, do południa zachmurzenie i mgła, natomiast popołudniu rozpogodzenie i słoneczne niebo – wprost wymarzona aura na takie wyprawy. 🙂

Wędrówkę zaczęliśmy pod nieczynną już restauracją Fojtula w Wiśle Czarne (ul. Czarne 18, obok przystanku autobusowego Wisła Czarne Fojtula). Zostawiliśmy tam samochód na darmowym niestrzeżonym parkingu i wyruszyliśmy w kierunku szczytu niebieskim szlakiem. Około kilometra dalej minęliśmy OSP Wisła Czarne, gdzie również można pozostawić samochód na parkingu – jest on płatny ok. 6zł za >2 godziny postoju.

SZLAK NIEBIESKI – WISŁA CZARNE

Od tego miejsca szlak niebieski na Baranią Górę ma długość 10 kilometrów. Początkowo trasa wiedzie drogą asfaltową, odcinek ten ma około 3,5 kilometra. Szlak niebieski niemalże w całości biegnie wzdłuż Białej Wisełki, można więc przez cały czas podziwiać małe wodospady, Skały Grzybowe, piękną przyrodę wokół, a także wsłuchać się w dźwięk szumiącej wody.

Następnie po przejściu przez most nad Białą Wisełką szlak zamienia się w 6,5-kilometrową leśną ścieżkę pełną dużych kamieni, korzeni, błota oraz przecinającej szlak wody. Na początku tej trasy mijamy Wodospad „Kaskady Rodła”, gdzie warto zrobić chwilę postoju. Uroku dodają powalone drzewa, obecne wiewiórki oraz salamandry. 😉 Dalsza część drogi powoli staje się coraz bardziej stroma, w kilku miejscach trzeba przekroczyć leżące pnie drzew lub przedostać się przez dość duże skałki. Podejście na szczyt nie jest trudne, natomiast należy zapomnieć o sandałkach. 😉 Dobre buty sportowe to podstawa – skałki i kamienie się ruszają, są śliskie i łatwo tutaj o zwichnięcie nogi.

JAK NA SZLAKU PORADZIŁY SOBIE PSY?

Znakomicie! Cały odcinek 21 kilometrów psy pokonały na swoich łapkach! 🙂 Nela i Kiara świetnie sobie radzą na długich spacerach, więc taki dystans nie zrobił na nich większego wrażenia. Nelce nie było nawet w głowie, żeby prosić o branie na ręce, dzielnie skakała po dużych kamieniach, pokonywała konary drzew, biegała po błocie, a nawet przechodziła przez przecinającą szlak rzeczkę. Na szczycie oba psy szalały z radości, zaczepiały turystów, szczekały i miały dużo energii. Na pewno nie wyglądały jakby właśnie weszły 10km pod górę – no może poza sierścią po błotnej kąpieli. 😉 Dopiero w drodze powrotnej w kilku miejscach musiałam przenieść Nelę na rękach – bałam się jej zeskakiwania z tak dużych skałek. Kiara ma większe łapki i potrafi wyżej skoczyć, natomiast w przypadku Neli nie chcieliśmy ryzykować. W trakcie drogi dostawały małymi porcjami gotowanego indyka oraz wodę do picia, choć Kiarze bardziej smakowała Wisełka. 🙂 Obie bardzo dzielnie pokonały cały szlak, szły przodem prowadząc nas na szczyt, a później do samochodu niczym psy przewodnicy. 🙂 Po dotarciu do samochodu nie było po nich widać zmęczenia, ale jak tylko wsiedliśmy do środka – zasnęły w ułamku sekundy. 😉 Po przespanym wieczorze, nocy i dzisiejszym przedpołudniu w końcu mają siłę na zabawę. 😀

Pokonanie całej trasy 21km zajęło nam ponad 5 godzin – 3 godziny w górę i 2 godziny w dół. Podczas wchodzenia na szczyt robiliśmy dużo krótkich postojów na robienie zdjęć, bez takich postojów na pewno można się zmieścić w 2-2,5 godziny. Część drogi psy szły na smyczy, część bez, w zależności od ilości ludzi na ścieżce, a także samochodów na odcinku asfaltowym.

Na szlaku spotkaliśmy też kilka psów różnych wielkości – zaczynając od Yorkshire Terriera i Jack Russell Terriera po Golden Retrievera i inne większe psy. Wszystkie radziły sobie bardzo dobrze i aż uśmiech pojawia się na twarzy, że właściciele zabierają swoje psy na wycieczki. 🙂

W MAŁYM CIELE DUŻY DUCH!

To mit, że małe pieski nie mogą chodzić po górach i nadają się tylko do noszenia w torbie. Absolutnie nie wolno pozbawiać psa przyjemności ze spacerowania. Wiadomo, że każdy pies jest inny, jeden pies lubi spacery po mieście, drugi po trawie, a jeszcze inny wszędzie, natomiast dobrze jest wypracować z psem wędrowanie. Ćwiczenie w znanych miejscach, następnie w nowych, pokonywanie krótkich dystansów i z czasem coraz dłuższych. My pokonujemy z psami raz w tygodniu dystans ok. 6km nawet zimą – oczywiście tylko wtedy, kiedy oba psy są wyspane, dobrze się czują i nie jest im ani za gorąco ani za zimno. Na co dzień potrafimy wychodzić na 2-kilometrowe spacery, ale też jedynie na spacery „pod blok i do domu”. 😉 Wszystko zależy od naszych i psów chęci, dystans i miejsca dostosowujemy do nich. Sama dość często noszę Nelę na rękach zimą, dlatego że jest jej bardzo zimno w łapki, kiedy jest mróz. Jednak w dni, kiedy leży miękki śnieg, a temperatura nie spada poniżej -5 stopni, możemy spacerować dłużej. Nie zdecydowałabym się jednak zabrać psa w góry, jeśli ten uprzednio nie był nauczony spacerowania, a zwłaszcza jeśli jest małym szczeniakiem lub choruje na przykład na stawy. Dystans i miejsce spacerów należy dobierać do każdego psa indywidualnie, ale spacerować może każdy. 🙂

2018-05-22T10:04:53+00:00